Translate

czwartek, 26 marca 2015

Jacek Hugo Bader, „Biała gorączka”



Zbiór reportaży sprzed kilku lat o Rosji i Ukrainie. Wcześniej były drukowane na łamach „Gazety Wyborczej”. Nawet dobrze napisane, literacko, czasem może nawet za bardzo literacko. Niektóre teksty wydały mi się przefajnowane, jakby fakt opisany wcale nie miał miejsca. A może miał, ale autor ZBYT się przyłożył i przesadził? 

Tylko, czy w tej Rosji naprawdę nie można znaleźć innych rozmówców? Nie ma tam ani jednego normalnego człowieka, z którym dałoby się pogadać o życiu? Wszyscy bohaterowie tej książki, to ćpuny, alkoholicy, punki, hipisi, homoseksualiści, chorzy na AIDS i tak dalej. Najbardziej normalna wydaje się aborygeńska lekarka i trochę szamanka, która  leczy swoich rodaków z alkoholizmu. To w Rosji.

A na Ukrainie? Na Ukrainie autor poucza swych rozmówców, by nie oglądali się tak na Rosję. Mają być ukraińskimi patriotami! Parę razy pyta kogoś, czy jest ukraińskim patriotą. Także na Krymie. 

Trochę śmiesznie czyta się dzisiaj reportaż sprzed kilku lat na temat Symferopola, kiedy od roku Krym wrócił do macierzy. Rosyjskiej macierzy. 

A pan Hugo-Bader teraz niech tam pojedzie i zapyta mieszkańców, jak im się żyje w nowej/starej ojczyźnie. Może teraz obraz będzie bardziej pogodny?

Hugo-Bader Jacek, „Biała gorączka”, wyd. Czarne, Wołowiec 2011

poniedziałek, 23 marca 2015

KATOBANDERYZM, czyli Kościół Katolicki po stronie ZŁA. Przypadek Józefa Kocyłowskiego.



Ryba psuje się od głowy, a Kościół Katolicki od Watykanu. Od dawna wiadomo, że Watykan sprzyja nacjonalistycznym organizacjom ukraińskim i popiera tamtejszych morderców Polaków.

Aby rozszerzyć swoje wpływy na Ukrainę, Kościół Katolicki gotów jest sprzymierzyć się z samym diabłem. A przynajmniej ze Stepanem Banderą i Adolfem Hitlerem czy też z Ukraińcami, którzy ich popierają. 

Hańbą dla Kościoła Katolickiego i Jana Pawła II jest wyniesienie na ołtarze wroga Polaków, który popierał tworzenie dywizji SS-Galizien, niejakiego Josifa (Jozafata) Kocyłowskiego, grekokatolickiego biskupa Przemyśla. Beatyfikował go sam „polski papież”, Karol Wojtyła, podczas wizyty na Ukrainie w czerwcu 2001 r. Nie chce się wierzyć, że Jan Paweł II nie znał jego przeszłości, skoro KK przeprowadził specjalne dochodzenie, by uczynić tego człowieka świętym. A więc „polski papież” w tym wypadku świadomie stanął po stronie ZŁA! 

Josif (Jozafat) Kocyłowski to czystej krwi Ukrainiec. Był człowiekiem wykształconym. Ukończył gimnazjum w Jaśle, kolegium świętego Jozafata w Rzymie i uniwersytet papieski Angelicum. Cechowało go to, że całe życie nienawidził Polski i Polaków. Wielokrotnie dowiódł w rozmaity sposób, że jest prawdziwym wrogiem naszego narodu. 

Święcenia kapłańskie przyjął w 1907 roku. W 1911 roku wstąpił do zakonu bazylianów. W 1917 r. został grekokatolickim biskupem Przemyśla. Już wtedy dokonał spektakularnego, antypolskiego czynu - pobłogosławił zajęcie Przemyśla przez Ukraińską Republikę Ludową Przemyśla. Określił się wtedy jednoznacznie, że staje po stronie swoich ziomków, którzy zgłaszają pretensje do Przemyśla, a nawet do Krakowa, uważając je za stare, „ukraińskie” miasta. Jedyne, na czym mu zależało, to „samostijna Ukraina”. O tym, że Ukraina ma się rozciągać również na zachód od Sanu mówił Kocyłowski w czasie mszy w intencji przyszłego państwa ukraińskiego odprawionej 4 listopada 1918 roku w Przemyślu.  W 1918 r. Kocyłowski został członkiem Ukrainskiej Rady Narodowej. 

Największą hańbą okrył się Kocyłowski w czasie II wojny światowej. Wziął udział w uroczystym powitaniu wojsk niemieckich, które wkroczyły do Przemyśla 27 czerwca 1941 r. Dał wyraz swemu uwielbieniu do III Rzeszy w liście pasterskim z 7 lipca 1941 r., gdzie napisał: „Sława wielkiemu führerowi Adolfowi Hitlerowi, wyzwolicielowi i najlepszemu przyjacielowi ukraińskiego narodu”. „Wszystkie siły ukraińskiego społeczeństwa na pomoc Wielkim Niemcom i ich zwycięskiej armii – wtórował ordynariuszowi jego sufragan biskup Hrihorij Łakota. 



Aby dać wyraz radości, z tego, że III Rzesza wkroczyła do Przemyśla, biskup Kocyłowski wydał bankiet na cześć niemieckich oficerów. W czasie bankietu złożył im życzenia sukcesów w walce z bolszewikami. 

Dwa lata później, 4 lipca 1943 r. Kocyłowski odprawił w Przemyślu specjalną mszę świętą dla ukraińskich ochotników wstępujących do 14. Dywizji Grenadierów SS. 

– Idźcie do boju i wracajcie zwycięzcy! – przemawiał w kazaniu do SS-manów ukraińskich. Po mszy stał na trybunie, kiedy odbywała się defilada oddziałów SS Galizien w Przemyślu, obok niego stali inni księża grekokatoliccy (ksiądz Jan Kaczmar i ksiądz Bazyli Hrynyk) i Niemcy. Zdaniem pełnomocnika USSR ds. repatriacji Ukrainców, Kocyłowski w czasie II wojny światowej był  członkiem okręgowego prowidu (władz) OUN UPA. 

Dobre czasy dla Kocyłowskiego skończyły się wraz z końcem II wojny światowej. Tuż po zakończeniu działań wojennych zdradzieckim duchownym zajęła się polska służba bezpieczeństwa. W 1945 r. został aresztowany przez UB i osadzony w więzieniu w Rzeszowie. W styczniu 1946 r. deportowano go za granicę, na teren ZSRR, jednak już po paru dniach udało mu się wrócić do Przemyśla. Po paru miesiącach został ponownie aresztowany przez władze polskie i przekazany władzom radzieckim na Ukrainie. 

W czasie procesu sądowego postawiono mu następujące zarzuty:
-  kolaboracja z niemieckim okupantem
- udział w organizacji 14. Dywizji Grenadierów SS
- utrzymywania kontaktów z ukraińskim podziemiem nacjonalistycznym.

W lutym 1947 r. został skazany na 10 lat łagru. Zmarł w więzieniu w 1947 r. 

Tę niechlubną postać zdradzieckiego wroga Polaków beatyfikował „polski papież” Karol Wojtyła! Tym samym, JP2 wyniósł do rangi świętego człowieka, którzy błogosławił i modlił się za ukraińskich SS-manów.  "Polski papież" przyczynił się do wylansowania ukraińskiego zbrodniarza!  

Ten czyn jest policzkiem wymierzonym przez „polskiego papieża” we wszystkich Polaków, którym jest droga pamięć o tysiącach naszych rodaków zamordowanych przez Ukraińców w czasie II wojny światowej. 

Ale to jeszcze nie koniec hańby… 

W 2013 r. na wniosek przemyskiej Platformy Obywatelskiej (do której należą członkowie Związku Ukrainców w Polsce) nadano jednej z ulic imię Kocyłowskiego. 

W 2014  r. środowiska kresowe, Wspólnota Samorządowa Dolina Sanu, a nawet przemyski PiS próbowały zmienić patrona tejże ulicy. Wspólnota Samorządowa Dolina Sanu zwracała się w tej sprawie do wojewody podkarpackiego i do rady miasta Przemyśla. Niestety, bezskutecznie. W Przemyślu nadal jest ulica imienia polakożercy i przyjaciela SS, niejakiego Kocyłowskiego. Jak długo będzie trwała ta skandaliczna sytuacja?

Warto zajrzeć tutaj:

Klakier Hitlera błogosławionym! - KWORUM - Polsko ...

Kontrowersje wokół arcybiskupa greckokatolickiego ...

Przemyska Platforma Obywatelska chce uczcić niemieckiego ...

SS Galizien w Przemyslu - KKI

Wackiem o sosnę: Nie taki święty jak go malują

Ukraina – Duchowieństwo ukraińskie a OUN – UPA - Wolna ...



poniedziałek, 16 marca 2015

Co z tą Rosją? I gdzie jest Putin?



Coś bardzo niepokojącego dzieje się w Rosji. Od 5 marca nikt nie widział Władymira Putina. Na jego stronie na Twitterze jest info, że 6 marca miał spotkanie z Siergiejem Szojgu, są zdjęcia z tego spotkania, ale potem nic, cisza. Poza tym dzieją się inne tajemnicze sprawy. 

Internet wrze od plotek. Nad Kremlem podobno już nie ma rosyjskiej flagi, a pracownicy rosyjskiej ambasady w Londynie nagle ją opuścili. 

1.      Po pierwsze - Putin.
Chodzą pogłoski, że:
A/ Putin ma trzecie dziecko z Aliną Kabajewą i zniknął z tego powodu.
B/ Putin jest chory (udar, zawał, rak, operacja kręgosłupa, „przesilenie wiosenne”).
C/ Putin nie żyje (zmarł na zawał, udar, został zamordowany przez Szojgu, „przeszedł na inny poziom”).
D/ Putin żyje, ale - przeszedł na islam, siedzi zamknięty w schronie przeciwatomowym, porwało go UFO i jest obecnie na innej planecie).
Wszystkim pogłoskom zaprzecza służba prasowa Kremla.  

2.      Po drugie – mataczenie wokół zniknięcia Putina.
(służby prasowe Kremla nie podają informacji na temat Putina, zapytania dziennikarzy spowodowały puszczeniem w eter fałszywek, takich jak stare zdjęcia ze spotkań Putina z politykami, a także nieprawdziwego filmu z rzekomego spotkania Putina z prezydentem Kirgistanu, spotkanie miało się odbyć 16 marca, a film z niego udostępniono w piątek, czyli wcześniej, tę niezgodność wykryli dociekliwi pismacy, poza tym „zniknięty” Putin złożył w międzyczasie na Twitterze kondolencje z powodu śmierci pisarza Walentina Rasputina, z którym był zaprzyjaźniony).

3.      Po trzecie – Kreml.
(w zeszłym tygodniu pojawiła się wiadomość, że został zabity szef ochrony Putina  Wiktor Zołotow, 14 marca podano, że nad Kremlem nie widać flagi Federacji Rosyjskiej, ).  

4.      Po czwarte - wojna atomowa.
(są pogłoski, że w Rosji był próbny lub prawdziwy alarm przeciwatomowy i ewakuowano wszystkie ważne osoby, tak jak to było ze Stalinem i jego ekipą w czasie II wojny światowej, kiedy Niemcy podchodzili pod Moskwę, ale czy Putin do tej pory siedziałby w schronie? Wieść niesie, że przeciwatomowy bunkier Putina miałby być albo na Syberii, albo w okolicy Tweru).

5.      Po piąte  – ambasada Federacji Rosyjskiej w Londynie.
(chodzą słuchy, że już w zeszłym tygodniu wszyscy pracownicy tej placówki wyjechali).

6.      Po szóste  – Moskwa.
(w zeszłym tygodniu w Moskwie lądowały wojskowe helikoptery, m. in. na gmachu Łubianki i na Kremlu, pojawiły się też tajemnicze białe ciężarówki na Placu Czerwonym).

Na dzisiaj sytuacja jest taka, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Putin faktycznie „przeniósł się na inny poziom w tej grze”.
Ergo – przeniósł się do innego wymiaru. Czyli mówiąc normalnym językiem  – nie żyje.
Jeśli przyjąć  taką hipotezę, to jest to sytuacja analogiczna do tej, jaka nastąpiła po śmierci Stalina, kiedy przez kilka dni ukrywano ten fakt przed ludźmi.
Być może ukrywanie śmierci Putina jest wygodne dla tych, którzy dzisiaj potajemnie dzierżą władzę w Rosji. 

Dlaczego:
1.      Nie ustalono jeszcze, kto ma być następcą Putina. Trwa walka o schedę po nim pomiędzy ludźmi ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu i szefa rosyjskiej administracji Siergieja Iwanowa.
2.      Wczoraj, 15 marca, Rosja rozpoczęła świętowanie obchodów rocznicy powrotu Krymu do macierzy. Z tej okazji pokazano film dokumentalny, w którym Putin opowiada, jak do tego  doszło. W tej sytuacji słowa Putina z filmu mają większą wymowę – jako słowa żywego człowieka, a nie martwego.
3.      Mogą być też inne powody, o których nie mamy pojęcia. Pod uwagę należy także wziąć tajemniczą, niewidzialną rozgrywkę pomiędzy USA a Rosją, jak również dziwne następstwa śmierci Borysa Niemcowa.

To wszystko jest bardzo niepokojące, bo – jeśli Putin nie żyje, jest chory, lub zniknął – kto ma jego walizkę z szyframi do broni atomowej? Kto w tej chwili trzyma w rękach losy świata?

Kto może uruchomić tę broń?

Chyba, że to wszystko jest jakąś grą Kremla i Putin pojawi się za kilka dni cały i zdrowy.  

Czyli co? A może jednak Putin żyje i siedzi sobie gdzieś w ukryciu? A cała afera z jego zniknięciem to tylko gra pozorów mająca na celu podgrzanie atmosfery.


Tylko dlaczego, jeśli jest naprawdę chory, Kreml trzyma to w tajemnicy?
Dziwne jest także to, że przywódcy światowych mocarstw, mający przecież numer telefonu do Putina, nie dzwonią do niego: Władek, co się dzieje?



 Warto też zajrzeć tutaj:

All employees of the Russian Embassy in London have left?, page

DziennikPolski.eu - Szef ochrony Putina zabity? Niejasne ...

Gdzie jest Putin? PRZECIEK z Austrii o tajemniczym zniknięciu Putina

Kto zastąpi Władimira Putina po jego śmierci? Dmitrij Miedwiediew, Siergiej Iwanow czy Siergiej Szojgu?

Nethead on Twitter: "Flag of Russia over Kremlin is missing ...

Pogłoska o śmierci Putina. Putin zginął w zamachu stanu?

Putin Ain't Dead | Politics - Before It's News

Putin deposed in Russian coup?, Israeli former ambassador ...

Putin zniknął, bo... URODZIŁO MU SIĘ DZIECKO ...

Russian 'War Faction' Deposes Putin? Flag Missing Above ...

Головний охоронець Путіна загинув, - джерела - . Преса ...